piątek, 20 września 2013

[WIELKI POWRÓT] "My cat Key" ~ Rozdział 5


Hira is back ~

 
_____________________________________________________________________



"My cat Key"


~Rozdział 5



      Leżał skulony na boku w swoim łóżku w pokoju. Łezki leniwie spływały po policzku i nosie. Co jakiś czas się uspokajał jednak gdy wszystko wracało cicho pojękiwał pod nosem. Widok w głowie Minho i Key powodował, że mocniej zaciskał piąstki na kocu, a poduszka stawała się coraz bardziej mokra od łez.
     To było niemożliwe jak wszystko zaczęło mu się walić w jednym momencie. W jednej chwili. Zakup tego kota zniszczył mu wszystko. On zabrał mu wszystko co kocha...zabrał mu Minho. Taemin już się nie liczy. Jest niewidzialny. Nienawidzi tego sierściucha.
     Drgnął, słysząc otwierające się drzwi jego pokoju. Nie odwrócił się jednak. Nie chciał, by ktoś widział go teraz w takim stanie. Chciał uniknąć pytań : co? czemu? dlaczego?
     Usłyszał kroki w swoją stronę aż pod czyimś ciężarem ugiął się materac. Chwilę trwała niezręczna cisza, kiedy z tego powodu zaczęły trząść mu się ręce. Mężczyzna się odezwał.
     - Taemin - Onew - dlaczego nie zejdziesz do nas na dół? - Jinki czekał aż Taemin odpowie jednak on nadal leżał w bezruchu. - Key pocałował Jonghyun'a - zaśmiał się chcąc rozluźnić atmosferę jaka panowała w pokoju. Jednak na marne. Lee nadal siedział cicho.
     Jinki spuścił głowę, bawiąc się nerwowo palcami u dłoni. Nie wiedział za bardzo jak ma się teraz przy nim zachowywać. Wcześniej to było normalnie....po przyjacielsku jednak Taemin go w końcu...pocałował. Sądził, że Lee podoba się Minho. O co chodzi?
     Uniósł dłoń nad Tae i po krótkim wahaniu położył dłoń na jego ramieniu, zaczynając delikatnie głaskać
     - Minnee...co się stało? Dlaczego tak leżysz?
     Lee nagle się podniósł i usiadł po turecku przed starszym kolegą, wycierając nadgarstkiem łzy po czym, spojrzał na Onew.
     - Taemin, co się...
     - Hyung? - zaczął, ciągnąc cicho noskiem, a jego mokre oczy od łez błyszczały w świetle. - Czy ja...czy ja ci się podobam?
    - Hm? - Onew otworzył szerzej oczy. Uchylił wargi, zastygając. Nigdy by się nie spodziewał takiego pytania od młodszego. Nie wiedział jak ma się zachować. Głos ugrzązł mu w gardle.
     Taemin przybliżył się do Jinki'ego, odchylając głowę lekko w tył i składając usta w słodki dziobek pocałował swojego Hyunga. Onew zamknął powoli oczy czując ten delikatny dotyk warg młodszego. Gdy chciał pogłębić pocałunek i wsunąć dłonie na jego plecy ten się odsunął, zostawiając chłodny powiew powietrza na jego ustach. Spojrzał na Taemin'a, który wzrokiem błądził wzrokiem po łóżku, by tyl;ko uniknąć wzroku starszego. Co powinien w takiej sytuacji zrobić?
     - Taemin..., bo ja tu przyszedłem w sumie po to, by...by zapytać czy pojedziesz ze mną na zakupy? - spalił się ze wstydu, pytając o taką rzecz w takim momencie. Czy on już do końca zgłupiał?
    - Um...to...daj mi się przebrać, ok? - zapytał cichutko. Czyżby żałował?
    - Czekam na dole - Onew pośpiesznie wstał i wyszedł. Chciał jak najszybciej zniknąć z jego otoczenia choć na prawdę do tego nie chciał. Chciał z nim przebywać, ale bał się.
     Taemin spojrzał w kierunku drzwi gdzie przed chwilą zniknął Onew po czym poczochrał energicznie swoje włosy.
     - Co ty wyprawiasz? - zacisnął dłonie we włosach. - Aish!


****


     - Co za...TY SZMATO! - Jonghyun rzucił się na chłopaka i nim Minho zdążył go złapać, ten uderzył Key z całej sił w twarz, powalając go na ziemię. - Nie wyobrażaj sobie - rzucił, stojąc nad nim.
     - Jonghyun, ty idioto! Czy on zrobił ci coś złego?! - Minho złapał Jonghyuna za szmaty, przyciągając do siebie, ale starszy szybko się wyrwał po czym wyszedł z domu.
     Minho szybko odwrócił się do Key, by go opatrzyć, ale jego już nie było. Zniknął. Gdy chciał zapytać Onew czy go widział, jego kroki było już słychać na piętrze.

     Od tamtego momentu Minho nie potrafił go znaleźć. Siedział na kanapie, wpatrzony tępo przed siebie gdy usłyszał kroki po schodach. Wstał gwałtownie i spojrzał w tamtym kierunku widząvc najpierw Onew, a później Taemin'a.
     - A...to wy - rzekł bezinteresownie Minho, opuszczając ręce wzdłuż ciała.
     - A co jest? - zapytał Onew, przystając, a Lee zatrzymał się za nim, spuszczając głowę. Nie chciał patrzeć na Minho.
     - Key zniknął. Widzieliście go?
     - Key? Nie, a... - przerwał, czując dotyk na dłoni. Spojrzał na nią widząc, że trzyma ją Taemin.
     Taemin słysząc to zainteresowanie Minho kotem zrobił to odruchowo. Jakby Onew pomagał mu nie myśleć.
     Minho spojrzał na Taemin'a i zrobiło mu się jakoś przykro. Trzymał Jinki'ego za dłoń choć nigdy wcześniej tego nie robił. Wcześniej trzymał...jego dłoń.
     - My jedziemy do sklepu. Będziemy niedługo - starszy uśmiechnął się przelotnie do Choi po czym wyszedł, ciągnąc za sobą dreptającego Tae.
     Minho i Taemin nigdy nie byli razem i nawet nie rozmawiali nigdy w ty temacie. Minho poczuł się...zdradzony choć nie miał ku temu powodów.
     Usiadł na kanapie, spuszczając głowę. Starcił nagle ochotę na wszystko.


****
[piosenka do Key]


     Powoli wycisnął się spod łóżka Jonghyun'a gdzie uciekł i wszedł gdy został przez niego uderzony. Było już wszystko z nim w porządku pomijając siniaka na policzku. Podrapał się za uszkiem, przystając w miejscu po czym na czworaka ruszył dalej, rozglądając się po pokoju. Nic nie zmieniło się od ostatniego razu gdy tu był - wszędzie walały się ubrania, jakieś śmieci i inne. Na jego ustach widniał szeroki uśmiech czując dookoła zapach swojego pana, który uwielbiał. Szybkim krokiem dobiegł do sterty ubrań po czym rzucił się w nią na plecy, tarzając. Śmiał się, mrucząc jednocześnie. Był tak szczęśliwy. Było mu tak dobrze.
     Siedział przed wielkim telewizorem, stojącym, na niskiej szafce przed nim. Patrzył na nią przekrzywionym łebkiem. Nie miał pojęcia co to takiego do końca jest. Wiedział jedynie, że poruszały się w nim postacie, ale dlaczego tym razem tak nie było?
     Patrzył w ciemny ekran, ściągając usta w cienką linię. Po chwili zamiauczał głośno sądząc, że to coś da, ale nie. Ekran nadal był czarny.
Podniósł się na kolanach, pazurkami drapiąc ekran. Jego ogon zaczął falować w powietrzu - denerwował się.
     Gdy chciał opaść dłońmi na ziemię, zahaczył palcem o wystający z urządzenia przycisk, a na ekranie rozległ się szybko poruszający obraz oraz usłyszał dość dziwne dla niego dźwięki. Jego wargi mimowolnie się rozchyliły, a źrenice powiększyły do granic możliwości.


****


      Minho wchodząc po schodach na piętro usłyszał dźwięki przypominające orgię, które często słyszał w pokoju Jonghyun'a. Ruszył szybko w tamtym kierunku i jak się okazało odgłosy faktycznie dochodziły z pokoju Kim. Otworzył jednym ruchem drzwi i pierwsze co przykuło jego widok to lecące gejowskie porno na telewizorze. Podszedł do niego i szybkim ruchem wyjął wtyczkę z kontaktu, a obraz zniknął.
     - Jak to się...? - zaczął cicho pod nosem, gdy w rogu pokoju zobaczył drżące ciało Key. - Kotek - ruszył w jego kierunku i uklęknął przed nim, a ten mocniej wbił się w ścianę, siedząc do niego bokiem. - Co się stało?
     - To było dziwne...to nie był ten film co wcześniej - jego głos się załamywał, a dłońmi zakrywał swoje krocze. Minho w jego oczach widział, że się bał. Wręcz był przerażony. - Ja tylko chciałem znów zobaczyć tamten film...ta skrzynka jest straszna...zrobiła mi ała - uniósł dłonie, a Choi spojrzał na krocze Key gdzie jego bokserki były wypełnione. - Ja się boję.
    - Key...spokojnie. To nic... - dotknął delikatnie jego ramienia, a ten aż podskoczył z powodu dreszczy.
    - To straszne...nie rób tak więcej - patrzył na niego wielkimi oczami.
    Choi zapatrzył się w jego oczy. Piękne, brązowe, a czarna źrenica poszerzona do granic możliwości. Pochłonęły go.
    - Key...pomogę ci - szepnął do niego, chcąc odsunąć jego dłonie z zakrywającego krocza. - Będzie ci lepiej.
     - Masz plaster? - przechylił słodko łebek, a jego dłonie znalazły się już po bokach jego ciała.
     - Nie - zaśmiał się cicho Minho. - Na to nie potrzeba plastra - przesunął powoli dłonią po jego członku, a Key drgnął, zaciskając powieki.
      - Minho...to było...dziwne - podniósł na niego wzrok, a Choi powoli kontynuował czynność. Powoli, później szybciej i...Kot ugryzł silnie Minho w ramię, a jego bokserki zabrudziły się białą wydzieliną. Minho syknął, zauważając na skórze odbite ząbki kotka po czym spojrzał na niego zdziwiony. Nawet nie zdążył zrobić dziesięciu ruchów, a on już...
      - Co ty mi zrobiłeś? - zapytał cichutko kotek. Było słychać jak mruczy. - Dlaczego czuję się tak dziwnie? - warga mu drżała...cały drżał.
      Minho coś się chyba wydawało, że musi go jeszcze dużo nauczyć.
     - A gdzie mój pan? - zapytał, podnosząc się na cztery "łapki".
Fuck...


*****


      Zatrzymał samochód pod ich domem, jednak nie wyszedł z niego ani on ani Taemin. Panowała między nimi ciężka atmosfera po tym co stało się w sklepie.


     - Hyung! A to? - Taemin wskazał na pudełko jego ulubionych ciastek. - Możemy zabrać? - zapytał, patrząc na niego spod blond grzywki.
     Onew podszedł do niego i zabrał pudełko w dłoń, patrząc na nie.
     - Już dość zabrałeś słodyczy - odłożył pudełko na półkę. - Zabierzesz je następnym razem.
     - No Hyuuung - Taemin chwycił Onew za ramię, potrząsając nim. - Proszę Hyung.
     - Nie, Taemin. Masz dość ciastek już w koszyku - spojrzał na niego, a wtedy Taemin stanął na palcach i złożył delikatny pocałunek na jego ustach. Spojrzeli na siebie dużymi oczami, a młody Lee odsunął się szybko i spuścił głowę.
      - Przepraszam, Hyung.



     Onew odpiął pas i, gdy chwycił klamkę by wyjść, Taemin chwycił go za rękaw bluzy, zatrzymując.
     - Hyung - zaczął cichutko, spuszczając głowę. - Przepraszam. Nie zostawiaj mnie. Mam tylko ciebie.
     Onew odwrócił się do niego, a Lee usiadł z powrotem przodem do przedniej szyby.
     - Nie zostawiam cię. Nigdy tego nie zrobię, Minne - uśmiechnął się delikatnie.
     Taemin znów miał ochotę wpić się w pełne wargi Onew. Nie wiedział dlaczego, ale jakoś go przyciągały. Może dlatego, że nigdy innych nie dotykał? Były pierwszymi?
    Jinki uśmiechnął się jeszcze raz po czym wysiadł i ruszył do bagażnika samochodu.
Taemin spojrzał w kierunku domu, w którym mieszkali, i poczuł złość. W jego głowie znów pojawił się widok Minho i Key.
Wyszedł szybko z samochodu, pobiegł na jego tył, chwycił Onew za bluzę i znów pocałował jego usta tym razem mocniej i śmielej, a starszy opuścił na ziemię trzymaną w dłoni reklamówkę.


***


     Minho zszedł ze schodów, zostawiając Key już w spokoju. On znowu zaczął się tarzać po pokoju Jonghyun'a. Nie ukrywał zdenerwowania. Kot w ogóle nie zwracał na niego uwagi.
Wszedł do kuchni i nalewając sobie wody do szklanki, spojrzał przez okno nad kuchennym blatem, które dawało widok na ulicę. Otworzył szeroko oczy widząc to, czego nigdy by się nie spodziewał. Onew i Taemin całowali się przy samochodzie. Odwrócił gwałtownie wzrok nie chcąc tego oglądać i zamknął oczy. Zabolało go bardziej niż cokolwiek innego. Jego Taemin....nie, on nigdy nie był jego.
     Chwycił szklankę z wodą i rzucił nią silnie w ścianę nad stołem. Woda prysła, a kawałki szkła rozsypały się po podłodze.


     - Hyung - szepnął Taemin, przebudzając się ze snu.
     - Tak, Taemin? - zapytał Minho, patrząc na śpiącą twarz Lee, która podniosła się z jego torsu. Leżeli przytuleni na kanapie po tym jak Taemin zasnął oglądając z Minho film.
      - Jesteś tu - na jego małych usteczkach pojawił się delikatny uśmiech po czym jego głowa znów opadła na umięśniony tors Choi, a drobnym ciałem mocniej wtulił się w jego ciało.
      - Oczywiście, że tu jestem.
     - I bądź już zawsze. Obiecujesz?

     - Obiecuję.



C.D.N


wtorek, 13 sierpnia 2013

Wyniki Ankiety~

Wyniki : 



     Po dwutygodniowej ankiecie, w której chciałam dowiedzieć się jakie opowiadanie najbardziej się wam podoba wygrało "My Cat Key", które miało 35 głosów (56%). Nie spodziewałam się, że będzie miał więcej niż połowę głosów. Najpierw prowadziło dużą ilością "My twin brother", a w pewnym momencie Key kotek tak przyśpieszył, że już musiałam się brać za jego przywracanie 0.0. Oczywiście "My twin brother" nie zostanie zawieszone ponieważ też posiada jakąś cząstkę czytelników na tym blogu :) Wam też bardzo dziękuję :)

     Więc żeby nie przedłużać dziękuję bardzo, że tyle osób wzięło udział w mojej ankiecie (aż 62 *o*) i cierpliwie czekajcie aż "My cat Key" nadejdzie :) Już prawie skończony!
     Dziękuję i HWAITING!

~Hira




sobota, 3 sierpnia 2013

Współpraca z....

Witam moich czytelników :)


     Tym razem mała informacja dotycząca nowego bloga, który prowadzę z Minam~Rose
Jest dopiero nowy, więc proszę o cierpliwość i pomoc zarazem :) Dodaliśmy już pierwszą notkę nowego opowiadania "Dark Man". Mam nadziej,  że nas wesprzecie :) Zapraszam. Może akurat się spodoba :)



Z góry bardzo wam dziękuję :)



~Hira

poniedziałek, 29 lipca 2013

"My twin brother"~~Rozdział 5

Witam moich wakacyjnych leniuszków :)

     Po dość długim czasie, który także był dla mnie męczarnią, w końcu coś dodaję. Pisałam tę część przez dobre półtorej miesiąca i nie jest szczególnie ciekawe, ale jest. Przez to ciepło, wszystkie pomysły na opowiadania pojechały nad morze pluskać się w chłodnej wodzie :) Wybaczcie ;;

      Zapraszam do udziału w ankiecie po prawej stronie :) Jestem ciekawa jakie opowiadanie wybierzecie i jakie podoba wam się najbardziej. Na razie prowadzi "My Cat Key" co oznacza, że chyba będę musiała przywrócić je do powiadać trwających :) "My twin brother" ma najmniej ;; Nie podoba się wam? ;; (_ _ )

     Jeszcze raz bardzo was przepraszam za zastój i życzę miłej lektury :)

~Hira

Ps. Za jakiekolwiek błędy przepraszam bardzo ;;


______________________________________________________________

obrazek by Minam~Rose.

"My twin Brother"

Rozdział 5~



        Siedział przy swojej ławce w ciszy czytając, trzymaną w dłoniach książkę gdy do klasy wpadł Jonghyun i jak huragan usiadł przed nim, od razu się do niego odwracając.
Minho podniósł wzrok znad książki lustrując wzrokiem wielkiego banana na ustach przyjaciela:
     - A ty co taki szczęśliwy, co? - zapytał zdziwiony Minho.
     - A tak sobie - wzruszył ramionami. - Tak jakoś obudziłem się z dobrym humorem - wzruszył ramionami.
     - A-ha - Choi zmarszczył czoło i wrócił do czytania.
     Stwierdził, że już nie da rady nic przeczytać dlatego zamknął książkę i schował do torby.
     - Wiesz co, Jonghyun... - zaczął młodszy o kilka miesięcy Minho, spoglądając za okno obok siebie. - ...chciałbym ci coś powiedzieć.
    - Zamieniam się w słuch - Kim uśmiechnął się ciepło n swój sposób.
    - Więc chodzi o to, że...zależy...zależało mi na Taemin'ie, ale...
    - No co ty? Serio? - Jonghyun zaczął się śmiać. - Nie zauważyłem.
    Minho patrzył na niego wielkimi oczami. Nie wiedział za bardzo jak się w tej sytuacji zachować. On wszystko wiedział?
    - Wiedziałeś?
    - Znam cię nie od wczoraj, Minho. To widać kiedy na kimś ci zależy, a kiedy kogoś nie lubisz - śmiał się z wyłupiastej miny Choi.
   - Aha...w każdym razie chodzi mi o to, że skończyłem z tym. On się zmienił, a taki...po prostu mi się nie podoba.
   - Na prawdę? To super! - pisnął zadowolony Jonghyun, a w tym czasie zadzwonił dzwonek na lekcje.
   - A co w tym super? - zdziwił się, marszcząc czoło, a Jonghyun przybliżył się do Minho i szepnął mu na ucho.
   - Przespałem się z nim wczoraj - szepnął, a do klasy weszła nauczycielka. Jonghyun uśmiechnął się pewnie do Minho, który patrzył na niego wyłupiastymi oczami i rozwartymi do możliwości ust po czym odwrócił się w stronę tablicy.
   - Że co?! - krzyknął na cały głos.


    Siedział na korytarzu na ławce. Przez jego zachowanie po wyznaniu Jonghyun'a nauczycielka wyrzuciła go z klasy i kazała siedzieć tu do końca lekcji. Miał chwilę na spokojne przemyślenie tego, co usłyszał.
Może i stwierdził, że da sobie spokój z Lee, ale żeby od razu dochodziła do niego informacja, że jego najlepszy przyjaciel wyruchał kogoś na kim mu zależy?
    Wtedy właśnie doszło do niego, że na pewno jest coś tu nie tak. Taemin nigdy nie lubił Jonghyun'a. Pamięta, jak kiedyś nazwał go męską dziwką. Wtedy było to do niego nie podobne, ale jednak.
    Coś tu nieźle śmierdziało i nie podobało mu się to. Musiał to jak najszybciej sprawdzić.
 
    Minęło piętnaście minut samotnego siedzenia gdy zobaczył, że przez główne wejście wchodzi właśnie Taemin. Stwierdził, że nie zauważył go siedzącego na ławce dlatego poszedł wprost do swojej szafki, a Minho od razu ruszył za nim. Jego krok był pewny, a wzrok pożerał ciało młodszego od tyłu. Nie miał zamiaru być miły. Musiał wiedzieć o co tu chodzi.
   Gdy Tae otwierał szafkę, Minho chwycił go za szmaty i przybił do drzwi męskiej łazienki obok. Stanął na tyle blisko, że czuli swoje oddechy na twarzach.
   - Co ty sobie wyobrażasz, gnido? - syczał mu w twarz, gdy Taesun próbował się wyrwać.
   - Zostaw mnie - jęczał cichutko. - To boli...
   - Boli? Dopiero może zacząć boleć! - zrobił zamach dłonią, by zaraz później uderzyć z całej siły osobnika w brzuch jednak gdy spojrzał w jego oczy powstrzymał się. Oczy, w których zbierały się łzy.
   Odskoczył od niego do tyłu, lądując plecami na szafkach. Widział Taemin'a. Te same rysy, te same usta. Nie mógł i nie wierzył w to, co właśnie chciał zrobić.
   - D-dlaczego to zrobiłeś? - zapytał cichutko udając, że coś go boli. To było oczywiste, że ściemnia. Musiał, bo czuł, że wyższy zaczął coś węszyć na co nie mógł pozwolić. Musiał wziąć go na litość tak, jak zapewne zawsze robił to Taemin. - Zrobiłem ci coś? - powoli odsunął się od drzwi i wrócił do swojej szafki.
   - Boże...przepraszam. Ja nie wiem co we mnie wstąpiło.
   - Dziwnie się zachowujesz ostatnio - szeptał cicho. - To dlatego, że zmieniłem ubranie? Dlatego już mnie nie lubisz?
   - Taemin, to nie tak. Ja...
   - A jak? Chciałem wyglądać tylko lepiej, byś bardziej mnie lubił, a ty...znęcasz się nade mną - uśmiechnął się pewnie pod nosem, zamykając szafkę. Opanował się, zrobił smutną minę i odwrócił się do Choi. - Jesteś okropny - pociągnął nosem.
    Minho po prostu zrobiło się smutno i nadal nie wierzył w to co zrobił. Podszedł do chłopaka i zagarnął jego ciało w swoje silne ramiona.
   - Przepraszam - wyszeptał mu w szyję. - Przepraszam cię mocno. Nie powinienem cię krzywdzić.
   Taesun uśmiechnął się podle pod nosem. Poszło łatwiej niż myślał. Minho zbyt zależało na Taemin'ie, by stanąć przeciw niemu. W końcu byli bliźniakami.
   - I wybacz mi, że wczoraj nie przyszedłem. Musiałem pomóc mojej cioci. Zachorowała i...
   - Cioci? - zdziwił się i teraz miał już kompletny mętlik w głowie. - Słyszałem, że wczoraj spotkałeś się z Jonghyun'em.
   - Jonghyun'em? - tym razem zdziwienie było szczere, ale szybko załapało kogo mu chodzi. Przespał się z nim, ale w sumie nie wiedział jak palant ma na imię.
   - Mój przyjaciel. Chodzimy razem do klasy.
   - Byłem z ciocią. Nigdzie wczoraj nie wychodziłem - stwierdził. - Może twój przyjaciel jest zazdrosny, że mamy dobry kontakt? - nic nie było lepszą zabawą niż skłócenie najlepszych kumpli.
   - Nie sądzę, by mnie okłamywał.
   - Nie wierzysz mi?... Rozumiem - spuścił głowę.
   - Wierzę! Oczywiście, że wierzę.
   -Więc...dzisiaj może powtórzymy kawiarnię? Tym razem obiecuję, że się pojawię - uśmiechnął się tak słodko, jak tylko potrafił.
   - Pewnie - uśmiechnął się.
   - Super. To lecę na lekcję. Pa - pomachał mu i odszedł szybkim krokiem, z pewnym siebie uśmiechem na ustach.


***

   
     Lekcje tego dnia nie ciągnęły się jakąś męczarnią. Dzień w sumie był spokojny pomijając jeden mały szczegół. Nie...w sumie nie był mały. Cały dzień myślał o Taemin'ie i o tym, co rano wyznał mu Jonghyun przyprawiając go o nie mały zawał. Niby wyjaśnił sobie to z Tae, ale i tak coś mu tu śmierdziało, dlatego zgodził się na spotkanie z nim. Jonghyun nigdy nie wymyślał niestworzonych rzeczy, więc trochę go to drażniło.Wiedział to, bo z Kim znał się nie od wczoraj. Oczywiście stwierdził, i tego się trzymał, że ten nowy Lee Taemin jakoś już go nie pociąga. Wolał tego słodkiego, bezbronnego. Nie lubi jakoś...tej całej jazdy. Nie jest taki i nie przeszkadzało mu tu.
Na Jonghyun'a też jakoś teraz uważał.
Komu ufać?
     Korytarze świeciły pustkami z powodu trwającej lekcji. Stał przy swojej szafce wypakowując książki z przedmiotów, których jutro w planie nie ma gdy nagle do swojej szafki, zaraz obok szafki Minho podszedł, jego przyjaciel, Jonghyun.
     - Cześć Minho - rzucił szybko, uśmiechając się do wyższego po czym jego ciało od głowy do pasa zniknęło za drzwiczkami szafki.
     - Hej - odpowiedział mu bezinteresownie, nie zatrzymując pakowania. Zarzucił plecak na plecy, zamknął szafkę i gdy miał odejść w kierunku wyjścia ze szkoły, by udać się do domu, a później na spotkanie z Taemin'em, Jonghyun zatrzymał go chwytając za ramię.
    - Odkąd rano powiedziałem ci o Tae w ogóle się do mnie nie odzywasz - stwierdził, odwracając go do siebie przodem. - Przecież powiedziałeś...
    - Tak wiem. Powiedziałem, że taki mi się nie...
    - Więc o co chodzi? - spojrzał na niego błagalnie.
    Minho popatrzył chwilę w przestrzeń po czym wyrwał się z jego chwytu i spojrzał mu w twarz.
   - Że nie potrafię uwierzyć w to, że tak zmienił się w jeden dzień - stwierdził po czym odszedł, wychodząc ze szkoły.
    Jonghyun patrzył za nim i jakoś z niechęci przyznał mu racje. Nie da się w sumie zmienić tak naraz z jednej osobowości w drugą. To jest dość trudne zadanie. Sam kiedyś próbował dla kogoś, ale...nie za bardzo mu wyszło.
     Zamknął swoją szafkę, zarzucił torbę na ramię i ruszył w kierunku chodu Choi. Jednak po wyjściu na zewnątrz już nigdzie go nie było.


****


     Nie był to najlepszy pomysł z powodu tego, że ostatnio bardzo często pada deszcz, ale chciał spróbować. Tylko tyle mu zostało.
Wcześniej starał się krzyczeć, ale jego drobny głosik nie był usłyszany przez nikogo. Może gdyby mieszkali niżej.
      Wziął długopis w dłoń, a kartkę położył na parapecie przy otwartym oknie. Napisał pierwszą literę gdy usłyszał, że ktoś przekręca zamek z drzwiach.
     - O nie - szepnął pod nosem, a serce podskoczyło mu do gardła. Zaczął pisać tak szybko jak potrafił. Napisał zaledwie kilka słów i do tego nie wyraźnie, a chciał więcej...miał cały list w głowie już wcześniej. Nie zdążył zrobić samolocika, więc zwinął kartkę w kulkę i rzucił, obserwując jej lot.
     - Nie...nie, nie - jęczał, zawiedziony iż papierek zahaczył o wystającą gałąź jednego krzewu, zatrzymując się tam.
     - Co ty robisz? - usłyszał za sobą głos brata i szybko się odwrócił. - Odejdź od tego okna! - złapał go za jego długie włosy i rzucił na bok, przez co Tae przewrócił się na ziemię. Taesun wyjrzał przez okno, by sprawdzić czy nikogo na dole nie ma i czy Taemin nie zwrócił na siebie czyjeś uwagi. - Ty skurwysynie! - podszedł do niego, a Tae przysunął się do ściany, spuszczając głowę. Taesun uklęknął przed nim, by na niego spojrzeć. - Ktoś mógł cię przecież zobaczyć, a tego byśmy nie chcieli, prawda? - uśmiechnął się sztucznie.
     - Ty byś nie chciał - szepnął tak cichutko, że starszemu trudno było to wyłapać.
     - No i brawo - poczochrał mu włosy jakby byli kochającym się rodzeństwem. - Bo przecież ciebie już ma, prawda? Nadal zastanawiam się, jak się ciebie...
     - Przestań się nade mną znęcać, Taesun - mówił, podnosząc na niego powoli wzrok. - Będziesz miał przez to wielkie kłopoty.
     - Ja? Ha! - parsknął szybkim śmiechem po czym znowu spojrzał na niego poważnie. - Wszyscy już o tobie zapomnieli, skarbie. Teraz ja jestem Taemin.
     - Kłamiesz.
     - Ja? Jak bym śmiał. - odezwał się, spoglądając na zegarek na nadgarstku. - Właśnie idę na spotkanie z...jak mu tam leciało...Minho? Chyba tak - uśmiechnął się wrednie, a Tae podniósł gwałtownie wzrok.
    - Zostaw go w spokoju! - popchnął go i szybko wstał, pędząc w kierunku drzwi wyjściowych. Już chwycił klamkę, otworzył i już miał wyjść gdy poczuł piekący ból na policzku,przewracając się na ziemię. Dotknął palcem warg zauważając na nim krew. Łzy spłynęły mu po policzkach. Był taki bezsilny. Taesun ma rację - wszyscy o nim zapomnieli.
    - Nie ze mną takie numery.
    - Proszę...Taesun, błagam - płakał jak małe dziecko. Tak bardzo się go bał. On już nie chciał.
    - O co prosisz? - znów przed nim uklęknął.
    - Możesz mnie tu trzymać, znęcać się nade mną...co chcesz, ale błagam...zostaw Minho w spokoju - bał się nawet przetrzeć twarz. Bał się, że znowu mu coś zrobi.
   - Bardzo ciekawa propozycja, ale nie. Minho jest zbyt przystojny i seksowny, by tak obojętnie obok niego przejść. Przykro mi - wstał, chwytając na nowo swoją torbę, którą po wejściu do środka rzucił na podłogę. - A ty dlaczego się tak o niego troszczysz co? On woli tego nowego Taemin'a, wiec nie śnij tak bardzo - skłamał i wyszedł z mieszkania.
    Taemin oparł się o ścianę, przyciągając kolana do klatki piersiowej. Taesun miał rację. On...ten który zawsze był poniewierany, ludzie się nim jedynie bawili...jak mogą o nim pamiętać. Jego brat jest od niego lepszy we wszystkim...zawsze był.
Ale on tak bardzo tęsknił...za Minho, a Taesun mu go właśnie zabierał.


****


      Czy się spodziewał? W sumie to tym razem nie. Wczoraj już zdarzyła się taka sytuacja, ale nie myślał, że znowu się pojawi.
      Spojrzał na zegarek na nadgarstku gdzie godzina wskazywała piętnastą trzydzieści pięć. Opadł na oparcie krzesła, na którym siedział i rozejrzał się po kawiarni. Dopiero teraz odkąd tu był wczoraj i dziś skupił się na jej wyglądzie. Wnętrze było bardzo nowoczesne, a kolory idealnie pasowały do tego typu gastronomi - ściany koloru kawy z mlekiem z dodatkiem koloru śmietanki. Miło to sprawiać, że klienci będą mieli ochotę spróbować tego typu kawy i udało im się. Sam miał zamiar skosztować, ale nie bardzo miał humor.
     Mijały kolejne minuty, a Taemin'a nadal nie było. Spojrzał w kierunku wejścia gdy zobaczył postać w długich, rudych włosach, które swobodnie opadały na ramiona, żółty sweterek do ud z słodką myszką na piersi i zielone rurki. Serce zaczęło bić mu szybciej i gdy gwałtownie podniósł się z miejsca postać odwróciła się, a on uświadomił sobie, że to jedynie dziewczyna w wieku około szesnastki z rodzicami.
Spuścił wzrok na ziemię i opadł na krzesło, wsuwając dłoń we włosy. Tak bardzo tęsknił za tym starym Taemin'em - za jego drobnym głosikiem, słodkimi gestami, tą niewinnością. Dlaczego mu go zabrano? Dlaczego tak bardzo się zmienił?
     - Cześć Hyung - do stolika podszedł zdyszany Taemin. Ten nowy Taemin. - Wybacz za...
     - Znowu się spóźniłeś - odparł bezinteresownie Minho. Jakoś go to nie ruszyło, że młodszy się pojawił po godzinie. Zamiast tego rosła w nim złość.
    - Wiem, ja...
    - Co tym razem się stało? - spojrzał na niego wstając. - Ratowałeś biednego kotka z drzewa starszej pani? - zapytał po czym tak po prostu odszedł od niego i wyszedł.
    - Minho! - wołał za nim. - No Minho-hyung! - krzyczał, a wszyscy patrzyli na niego jak na idiotę. - Fuck! - uderzył dłonią w stolik, siadając na krześle.
    Wszystko przez tego pieprzonego Taemin'a. Zemści się...oj zemści.
    Wyjął w torby paczkę papierosów i jednego od razu zapalił, zaciągając się mocno.
    - Przepraszam... - podeszła do niego kelnerka. - Tutaj nie wolno palić.
    - Pieprz się - warknął jej w twarz po czym wyszedł z lokalu idąc...jeszcze nie wiedział dokładnie gdzie.


***


     Butelki po piwie, dym tytoniowy unoszący się w powietrzu i strzelanina "battlefield" na xbox'a 360. Tak na pierwszy rzut oka może nam się kojarzyć osoba depresyjna - rzucona przez dziewczynę lub chłopaka - albo po prostu "forever alone" jak się mówi.
    Osoba ta jednak nie jest żadną z tych wyżej wymienionych tylko najzwyczajniej na świecie dostała wielkiego lenia.Wielka willa tylko dla niego, żarcie, kanapa, plazma...czego chcieć więcej?
     - No dawaj!...Ya! Zabij go kurwa! Nooo! - krzyczał niewyraźnie, przez trzymanego w ustach papierosa, na cały salon, wymachując padem na wszystkie strony, naciskając wszystkie przyciski naraz. Tak to wygląda gdy gra się w grę pierwszy raz i nie wie się nawet o co w niej chodzi. Nagle zobaczył, jak jego postać przewraca się na ziemię i umiera. - Fuck...FUCK! - krzyknął, wyjmując papierosa z ust i opierając łokcie na kolanach. - Co za gówno - chwycił pudełko leżące na stole. - Kto w to gra? Jakaś tandeta - rzucił pudełko na ziemię po czym opadł plecami na oparcie kanapy i zjechał po nim, rozkraczając nogi. Zaciągnął się papierosem, wydmuchując dym w powietrze nad sobą.
     Usłyszał nagle pukanie do drzwi za sobą.
     - Otwarte! - krzyknął szybko ponieważ nie chciało mu się wstawać z kanapy.
     Przymknął powieki wciągając głęboko powietrze gdy nagle poczuł ciężar na nogach. Otworzył szybko oczy i zobaczył siedzącego okrakiem na jego udach Taemin'a.
     - Co ty tu robisz? - nie ukrywał zdziwienia patrząc na niego. Taesun w tej chwili wziął jego papierosa z dłoni i zaciągnął się mocno do ust po czym przybliżył do ust Jonghyun'a, cały dym do nich wdmuchując.
    - Pieprz się ze mną, Jjong - wypowiedział w jego usta, wydmuchując ostatnie resztki, poruszając przy tym  zmysłowo biodrami na jego kroczu chcąc go pobudzić. - Teraz.
    - A-ale coo...? - nie dokończył przez namiętny pocałunek młodszego chłopaka. Wpił się tak mocno w jego wargi, że Jong już nie potrafił się od niego odkleić. Zanim Jonghyun zdążył się zorientować miał już odpięte spodnie, a jedna dłoń chłopaka już wsuwała się pod materiał czarnych bokserek.
    - Co ty kombinujesz, co? - Jonghyun chwycił go silnie za włosy, odchylając szybkim ruchem jego głowę do tyłu przez co młodszy wydobył z siebie syk bólu. Przybliżył się do jego szyi, uśmiechając szatańsko. Wiedział, że nie powinien, ale tak bardzo tego chciał. - Przyszedłeś tylko po to? - mówił w jego szyję, owiewając ją gorącym oddechem, co przyprawiło chłopaka o gęsią skórkę. - Aż tak jestem...
    - Długo mam jeszcze czekać? - wysyczał przez zęby, patrząc na niego w dół.
    - Jak ty mnie potrzebujesz, kochanie - uśmiechnął się po czym zepchnął go przed siebie na ziemię, rozkraczając bardziej nogi - Działaj coś -stwierdził, zapalając kolejnego papierosa.
    - Palant! - Taesun podniósł się i uderzył go z otwartej w policzek, aż głowa odwróciła mu się na prawo, a włosy opadły na twarz. Znowu. Tak, znowu. Ostatnio gdy mieli zacząć to robić Jonghyun kazał mu obciągać, a młody się zbuntował i uderzył go. Można uznać to za rytuał?
    - Kiedyś to zrobisz - szepnął cicho do niego dość nieprzyjemnym głosem, odkładając papieros do popielniczki leżącej na kanapie obok, a po chwili gwałtownie się podniósł, chwycił go za szmaty i rzucił na stół, strącając z niego wszystkie butelki i resztę śmieci. Jednym ruchem odpiął jego spodnie i zrzucił z niego razem z bokserkami.
    - Tak, właśnie tak skarbie - Taesun przyglądał się jego poczynaniom - jak zsuwa swoje spodnie do kolan później bokserki, a później z całej siły wciska się w niego, już sztywnym członkiem, do samego końca. - Ahrr! - Taesun krzyknął na cały dom,wyginając ciało w łuk, a łokciami opierając się na stole. Jonghyun nie zatrzymywał się i poruszał się w nim tak szybko jak tylko mógł, opierając się dłońmi, bo jego obydwóch stronach. Ostatnio też nie było całej gdy wstępnej. Po prostu dla nich to była strata czasu, z której nic nie mieli. Tandetne mizianki i szeptanki, a oni woleli od razu przejść w finał.
     Taesun wiercił się pod nim z przyjemności. Ktoś inny po takim szybki wejściu mógł się od razu poskładać w bólu, a on to uwielbiał. Był już zresztą tak wyjechany, że prawie już tego nie czuł.
     Złapał się umięśnionych ramion Jjong'a, wbijając w nie paznokcie co wywoływało u starszego cichy syk.      Jonghyun chwycił członka młodszego, ściskając go w dłoni po czym zaczął poruszać na nim dłonią z szybkością tego, jak w niego wchodził. Było mu tak dobrze, że kolana się pod nim uginały. Przyjemne mrowienie całej dolnej partii ciała, a jęki i piękny widok jego twarzy w ekstazie wszystko pięknie dopełniał.
    - Jesteś taki piękny gdy jest ci dobrze - szeptał mu do ucha, przygryzając jego płatek.
    - Jong...hyun - wydobył z siebie przerywany dźwięk gdy Kim starał się jak najlepiej trafić w jego prostatę.
    - Wyglądasz jak nie ty...taki bezbronny, niewinny - drażnił językiem jego ucho, a Lee wydawał się być w całkiem innym świecie.
    - Hyung...ja zaraz... Aish! - syknął, wbijając paznokcie tym razem w jego plecy z całej siły gdy biała wydzielina rozlała się po dłoni Jonghyun'a, a zaraz później on też doszedł w jego wnętrzu wykrzykując jego imię..., a raczej nie jego. Dlaczego Taesun'a to zabolało?
    Jonghyun wyszedł z niego i opadł na kanapę za sobą. Położył głowę na oparciu kanapy, oddychając szybko. Po chwili wziął papierosa, którego zostawił w popielniczce, wkładając do ust. Czuł chłód na swoim członku, ale także jeszcze przyjemne mrowienie,którym mógł się jeszcze trochę nacieszyć. Było mu tak dobrze. Uwielbiał bezinteresowny seks. Z miłości jest do bani...skądś o tym wie...
Uniósł drugą dłoń, patrząc na nią spod przymrużonych powiek.
      - Przydało by iść ją umyć - stwierdził, widząc na niej soki młodego.
     Taesun nagle się podniósł i miał planach usiać obok Jonghyun'a, ale zamiast tego szybkie wstanie skończyło się wylądowaniem na nim. Już nie chciało mu się wstawać.
     - Dziś... byłeś ostrzejszy - stwierdził w jego szyję.
     - Dziś byłeś bardziej uległy - zaśmiał się.
     - Idiota! - uderzył go pięścią w tors. - Jesteś zajebisty, Jonghyun - wyszeptał, zamykając oczy. Jakoś było mu dobrze tak przy Jonghyun'ie....Jak go obejmował. Nigdy nie czuł czegoś takiego. Dziwne
     - Zapraszam ponownie - uśmiechnął się, buchając dymem.


****


     Leżał na łóżku, do góry brzuchem, podrzucając sobie piłką do koszykówki. Nagle usłyszał dzwonek swojej komórki i z nieuwagi piłka poturlała się gdzieś po pokoju. Wstał, podszedł do biurka gdzie owe urządzenie wibrowało i spojrzał na wyświetlacz. Numer był mu nieznany, ale i tak odebrał.
    - Słucham? - odezwał się, ruszając do wyjścia z pokoju i gdy już dotknął klamkę i miał wyjść głos odezwał się, a on zastygł.
    ~ Cześć Minho.
    - Kibum? - stwierdził, otwierając szeroko oczy.
    To nie wróżyło nic dobrego



   C.D.N

poniedziałek, 15 lipca 2013

The Versatile Blogger

     Już kiedyś robiłam to nominowanie na starym blogu, ale że jakoś wróciło to na nowo i znowu zostałam nominowana do tego to znów wracam :)

     Bardzo chciałabym podziękować za nominację Minnie, Channie Lee, Datenshi189 , Berenice, Marcie K oraz Ritsu Senpai :) Cieszę się, że są jednak osoby, które czytają mojego bloga :) Bardzo wam dziękuję, bo dla was trwam :*





Zasady:

1. Podziękować nominującemu blogerowi na jego blogu.
2. Pokazać nagrodę "The Versatile Blogger" u siebie na blogu [to zdjęcie u góry]
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.
4. Nominować 15 blogów, które Twoim zdaniem na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.



7 faktów o mnie:

1. Często ludzie pytają mnie ile czasu już piszę opowiadania, więc .... 5/6 lat :)
2. Jestem wielką marzycielką, która ma w głowie swoje własne życie i świat do którego nikt nie ma wstępu.
3. Mówię, że słucham k-pop'u jednak słucham jedynie Shinee i pojedyncze piosenki innych zespołów, ale nie mam o tych zespołach wgl pojęcia, a moim ulubionym amerykańskim zespołem jest Imagine Dragons <3
4. Jestem wielkim leniem *o*
5. Cholernie boję się ciemności *.*! Mało osób o tym wie, ale osoby, które znają mnie na prawdę dobrze muszę sobie z tym radzić xD  Masz już 17 lat, a nadal boję się, że coś wyskoczy z szafy : o Będąc u Lei noc nie obejdzie się bez nocnej lampki z pandami xD ^^"
6. Mam 1.83 cm wzrostu xD
7. Nie mam celu w życiu. Codziennie chcę robić coś innego, być kimś innym xD Trudno za mną nadążyć, ale wytrwali dają radę xD (czyt. moja mama). Nawet ja czasami nie daję rady. ^^"

Nie są one jakieś inteligentne, ale w takich nominacjach nigdy nie wiem co napisać ^^"



Nominowane blogi:

niedziela, 16 czerwca 2013

"My twin brother"~~Rozdział 4

Witam moich czytelników :)
 
     Zaniedługo nasze ukochane wakację czyli już powoli zbliżamy się do końca tej cholernej charówy, którą nazywamy poprawianie ocen i wyciąganie na lepsze stopnie. Ja też znajduję się w tej grupce ludzi dlatego piszę trochę rzadko ;;

     Mam nadzieje, że tą częścią umilę wam trochę przedostatnią niedzielę tego roku szkolnego, który za dwa tygodnie siękończy :)

    Tym razem trochę dłuższe i trochę bardziej dramatyczne. W końcu zły Taesun zaczyna działać ;]

    Miłej lektury i do następnego razu :)

~Hira

________________________________________________________________________________

"My twin brother" 

Rozdział 4~


Piosenka do początku (Minho i Taemin) [link]




      Długi korytarz. Ciemny. Jedynie mały punkt światła na jego końcu. Zaczyna biec. Boi się. Chce stąd wyjść. 
      Biegnie ile sił w nogach. Korytarz się nie kończy. Ekran zamazuje mu się przez łzy, a oczy powoli zamykają. Jakby usypiał. Znikał.
   
     Kropelki potu spływają po jego czole. Porusza się niespokojnie, mrucząc coś cicho pod nosem.

    Zauważa na końcu jakąś postać. Stoi do niego tyłem.
    - Halo? Halo, proszę pana! - krzyczy, biegnąc szybciej.
   Gdy dobiega do postaci ona osuwa się na ziemię, opadając na plecy. Ta twarz tak mu znana. Chłodne spojrzenie patrzące w sufit. Bez ruchu, a spod ciała nagle wypływa czerwona ciecz. Dopiero wtedy zauważa nóż wbity w serce.

   
Ciało zaczyna gwałtowniej poruszać się po łóżku. Pot zalewa całe ciało, a jęki zaczynają stawać się coraz to głośniejsze.

    - Minho! - krzyczy, upadając kolanami w kałużę krwi. Łzy natychmiast wydostają się na zewnątrz, płynąc po policzkach. - Minho, obudź się!....Minho!!
    - Już za późno - odzywa się głos nad nim, a nieznajomy sięga po nóż wbity w klatkę Choi i jednym ruchem wyjmuje z ciała.

     
Ruchem dłoni zrzuca wszystkie przedmioty leżące na szafce nocnej, gdzie jego kubek roztrzaskuje się na małe kawałki raniąc go w nogę, która swobodnie zwisa z łóżka.

    Nie potrafił uwierzyć. Jak on mógł to zrobić.
    - Taesun...zabiłeś go....ZABIŁEŚ! - rusza na niego, a ten rani go w nogę nożem, przez co Taemin przewraca się na ziemię.
    - On jest mój.


    Otwiera gwałtownie powieki i podnosi się do siadu. Nie mogąc złapać oddechu zaczyna się dusić. Spada z łóżka na podłogę, a kawałki szkła wbijają  mu się w wewnętrzną stronę obydwóch dłoni. Jęczy z bólu szybko wstając. Patrzy na swoje dłonie i zaczyna krzyczeć myśląc, że to krew Minho. Że to nie sen.
    Wybiega przerażony z pokoju, kulejąc na prawą nogę, z której płynęła stożka krwi, biegnąc w stronę sypialni swojej cioci gdzie powinien spać Taesun.
Jednak go nie ma.
    Biegnie do drzwi wyjściowych chcąc biec poszukać Minho, jedna po naciśnięciu klamki okazuję się, że drzwi są zamknięte.


***


     Wściekłość i zdarzenia z poprzedniego dnia spowodowały, że nie miał już siły. Pot spływał pod jego strojem treningowym, a on się nie potrafił poddać. On ponad czterech godzin, spóźniając się przez to na kilka lekcji, stara się trafić do kosza. Zaciskał zęby skacząc w kierunku kosza raz, drugi, trzeci...jednak bez skutku. Piłka po prostu nie potrafiła wpaść w obręcz.
    Chwycił ją ostatni raz i zamiast znowu podbiec do kosza, uderzył nią z całej swojej siły jaka mu została, w ścianę, krzycząc głośno.
 
    - Ja jestem Taemin. 

    Uderzył pięścią w ścianę po czym spuścił wzdłuż ciała. Nie potrafił przestać o tym myśleć. Całą noc nie potrafił zasnąć i choć wszyscy tylko uważają, że Taemin w końcu postanowił się zmienić na lepsze on czuł, że coś tutaj śmierdzi.
    - Skończyłeś? - usłyszał znajomy głos. Podniósł głowę i spojrzał na trybuny gdzie na samej górze stał jego przyjaciel, Jonghyun.
    Minho nie odpowiedział. Odwrócił się i ruszył w kierunku szatni. Nie miał ochoty go teraz słuchać. Dobra, to jest jego najlepszy przyjaciel, który zapewne chciałby mu pomóc jednak teraz już nikt nie da rady. Tym bardziej, że nawet Kim jest zachwycony "nowym" Taemin'em.
    Wziął zimny prysznic i po skończeniu udał się do swojej szafki, która także znajdowała się na terenie męskiej szatni. Każda osoba z drużyny miała swoją szafkę. I oczywiście także nie zabrakło tam Jonghyun'a.
    - Hej Minho - podszedł do niego, opierając się barkiem o szafkę obok kapitana drużyny, którym był Minho. - Wszystko okey? Bo wydaje mi się, że...
    - Wszystko w jak najlepszym porządku - opowiedział, chaotycznie wkładając wszystkie swoje rzeczy do szafki.
    - A mnie się jednak wydaję, że...
    - To niech ci się lepiej nie wydaje. Nie myśl za dużo, Jong - rzucił i odszedł, wychodząc z szatni.
    Idąc korytarze stwierdził, że nie da rady dzisiaj uczęszczać na zajęciach i jego postanowienie to było wyjście ze szkoły jak najszybciej jednak gdy wszedł na pusty korytarz szkolny, gdzie w tym momencie trwały lekcje, zauważył przy szafce 33 tą samą osobę co wczoraj.
    Miał zamiar się odwrócić i nie zawracać sobie tym głowy, ale nie potrafił. Nie potrafił tego tak zostawić i uciekać. Nie był tchórzem, ale nie potrafił znieść tego dziwnego bólu w sercu.
Jego nogi w końcu ruszyły.
    Zatrzymał się przy postaci i choć miał nadzieje, że zobaczy tego pięknego, długowłosego chłopaka nie zobaczył. Patrzył na niego te same ciemne oczy co wczoraj. Te zimne spojrzenie aż przezywało go na pół.
    - Witaj...Minho - odezwał się, a Choi choć nie potrafił, opanował się chowając wszystkie swoje smutki i bóle gdzieś w zakamarku ciała.
    - Cześć - rzucił obojętnie. Nie potrafił się uśmiechnąć. Miał kamienną twarz.
    - Dlaczego jesteś smutny? - zapytał dziwnym głosem, przez który Minho miał wrażenie, że zaraz zwróci śniadanie. Czy to był Taemin czy nie obrzydzało go to.
    - Nie jestem smutny. Jestem tylko zmęczony po treningu - spuścił głowę, wsuwając dłonie do kieszeni swoich dżinsów.
    - Mhm...rozumiem. Więc...jak już cię widzę to chciałbym cię przeprosić - mówił, a Minho nie ukrywając zdziwienia malującego się na jego twarzy, spojrzał na Taemin'a. - Wczoraj zachowałem się trochę...nie miło. Miałem zły dzień. Wybacz - uśmiechnął się.
    Uśmiech był ten sam jak ten, który otrzymywał codziennie gdy przychodził w to miejsce jednak teraz nie poczuł żadnego ciepła. Nie miał ochoty się uśmiechnąć. Było mu to obojętne.
    - Rozumiem - odpowiedział cicho, a na szkolnym korytarzy rozbrzmiał dzwonek. - To ja idę - odwrócił się i ruszył do wyjścia.
   - Minho, czekaj! - krzyknął za nim, a Choi zatrzymał się i po chwili odwrócił - Miałbyś czas się spotkać? Dzisiaj?
    Minho poczuł niepewność jednak poczuł jakieś ciepło. Może to jednak naprawdę Taemin i tylko chciał coś zmienić? Może on znowu wyolbrzymia? Nie wiedział co myśleć i choć część ciała kazała uciekać gdzie pieprz rośnie, on się zgodził.
    - To może w kawiarni na rogu obok parku o 15:00? - zapytał, a Choi starszy jedynie skinął głową, odwrócił się i odszedł, wychodząc ze szkoły, a na ustach Taesun'a wkradł się pewny siebie uśmieszek.


***


     Szedł spokojnym krokiem chodnikiem, trzymając lewą dłonią w ustach lizaka, natomiast w prawej iPhona, przeglądając listę piosenek. Po chwili wybrał jedną z nich, a w słuchawkach, które miał w uszach, rozbrzmiała muzyka. Śpiewał sobie cicho pod nosem, kierując się w kierunku swojej willi. Tak, willi. Był dość bogaty stąd te ciuchy, sprzęt i reszta. Jego ojciec jest prezesem w dość znanej firmie gdzie zarabiał niezłą sumkę. Przez to także jego ojciec bardzo często pracował na wyjazdach zostawiając Jonghyun'owi całą wille tylko dla siebie co go nie smuciło, a wręcz uszczęśliwiało, no bo kto by nie chciał mieć całego full wypasu tylko dla siebie?
     Jego ojciec i matka rozwiedli się ze sobą dwa lata temu i nie utrzymują z nią częstego kontaktu. Kiedyś dzwoniła do niego codziennie aż sygnał zniknął, a on usunął jej kontakt z listy w telefonie. Nie przeszkadzało mu to. W sumie rodzice byli dla niego obojętni. Nie miał z nimi żadnych miłych wspomnieć. Zawsze był pod nadzorem niańki lub kogoś innego aż gdy dorósł dni zaczął spędzać z Minho i innymi znajomymi lub w samotności.
 
     Mijał właśnie ślepy, ciemny zaułek, do którego przez przypadek spojrzał. Zobaczył malutki płomyczek palącego się ognia, a później stojącą do niego tyłem przy śmietniku osobę z zapaloną zapalniczką w dłoni. Zrobił szybko kilka kroków do tyłu, schował się za ścianą budynku, wyjął słuchawki z uszu i przyjrzał się dokładniej.
    Postać stała nad zielonym workiem na śmieci chcąc go chyba podpalić. Z tego co widział z daleka w worku znajdowały się jakieś notatki, zeszyty i inne rzeczy, których jednak nie potrafił określić.
    Wystraszył się gdy ten ktoś poruszył się. Zgasił zapalniczkę i nie dokonując zamierzanego czynu schował ją do kieszeni spodni. Jonghyun szybko skrył się cały za ścianą gdy osoba ruszyła w kierunku wyjścia i na szczęście nie zauważyła Jonghyun'a i ruszyła w przeciwnym do niego kierunku. Teraz w świetle dokładniej przyjrzał się chłopakowi i bez problemu poznał kto to.
    - Taemin... - szepnął pod nosem.
    Spojrzał jeszcze raz na worek leżący obok śmietnika i ruszył powoli za nim chcąc zobaczyć dokąd idzie. Szedł w odległości od niego pięć metrów. Krok w krok. Nagle skręcił w małą uliczkę znikając mu z oczu, więc Kim szybko przyśpieszył. Gdy jednak stanął na rogu i rozejrzał się za chłopakiem, on zniknął.
   - Co jest? - szepnął cicho, drapiąc się w czubek głowy. - Dziwne - odwrócił się za siebie i aż podskoczył ze strachu widząc tam Taesun'a.
   - Czemu za mną łazisz? - zapytał, unosząc brew.
   Jonghyun patrzył na niego, przełykając głośno ślinę. Zrobiło mu się gorąco. Wiedział, że to ten daremny Taemin, którego Minho zawsze ratuje z problemów, ale nie potrafił oprzeć się temu pewnemu spojrzeniu.
   - Bo ja ten...no...nie wiedziałem, że idziesz przede mną - czuł dziwne uczucie w brzuchu, którego jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczył.
   - Jasnee... - uśmiechnął się tajemniczo, rozglądając dookoła po czym znów skupił wzrok na Jonghyun'ie, a raczej na jego górnej partii ciała. Biały podkoszulek opinający wyrzeźbiony brzuch, klatkę piersiową i te ramiona. Dawno nie widział kogoś tak cudownie seksownego, a nie dało się ukryć, że buźkę też miał przystojną. Jego męski ideał ciała.
    Właśnie był w drodze na spotkanie się z Minho, ale jakoś stracił ochotę mając przed sobą tego osobnika. Spodobał mu się.
   - Więc gdzie tak pędziłeś? - zapytał Taesun, zbliżając się do niego małymi kroczkami, a Kim starał się zachować powagę, obojętność i pewność siebie.
   - Do domu - stwierdził bez jakichkolwiek uczuć, a Taesun zatrzymał się przed nim.
   - Aa...daleko mieszkasz? - zapytał, unosząc dłoń i opuszkami palców prawej dłoni przejechał po ramieniu w dół czując, jak napinają się jego mięśnie, a na skórę wstępuje gęsia skórka.
   - Stąd niedaleko. Willa z basenem kilka ulic dalej - powiedział wiedząc, że na pewno go tym do siebie zachęci.
   - No proszę proszę. Nigdy nie byłem w takim domu, a chętnie bym zobaczył - Taesun spojrzał mu w oczy, specjalnie oblizując spierzchnięte usta, a Jonghyun uniósł kącik ust, uśmiechając się pewnie, wiedząc, że już go ma jednak uśmiech  jego ust nagle zniknął.
   - Minho mnie zabije - odsunął się od niego, rezygnując z czegoś z czego nigdy w życiu by nie zrezygnował. Z seksu. - To mój przyjaciel. Nie mogę mu tego zrobić.
   - Ale co zrobić? - zdziwił się.
   - Wybacz mi. Nie mogę.
   - Chcesz zrezygnować ze mnie, bo Minho? A co on ma do tego? - zaczął zdenerwowany gestykulować dłońmi. Musiał go dostać. Chciał jego ciało. Pragnął je.
   - No... tak jakby zależy mu na tobie - stwierdził niepewnie Jong.
   - A-ha....Ale mnie nie - uśmiechnął się, a Kim uniósł brew.


    Wszystko działo się tak szybko, a ich ubrania znaczyły drogę, którą przeszli od wejścia do wielkiego domu Jonghyun'a. Nie tracąc czasu na wejście na piętro do sypialni, skorzystali z wielkiej, białej kanapy w salonie. Jonghyun usiadł na niej, a Lee na nim okrakiem. Ich języki ocierał się chaotycznie o siebie w czasie gdy Taesun zdzierał z niego biały t-shirt. Rzucił ją gdzieś na bok, odrywając się od jego ust. Piękny, cudowny. Nigdy wcześniej nie widział tak zajebiście wyrzeźbionego brzucha. Ciało ideał.
    Tak, to będzie kurewsko dobry seks.


***


    Siedział w ciszy przy jednym ze stolików kawiarni, w której ponad godzinę temu miał się spotkać z Taemin'em, który nie przyszedł. Czekał na niego z myślą, że może po prostu miał coś ważnego do roboty, ale teraz było mu to już obojętne.
    Siedząc tak znowu rozmyślał nad tą jego nagłą zmianą i stwierdził, że da sobie spokój z nim. Widocznie tak powinno być. Nic nigdy nie dzieje się bez przyczyny. Postanowił to z wielką trudnością, a nawet z łzami w oczach. Dlaczego? Bo go kocha. Jest zakochany w tym dawnym Taemin'ie. Niewinny, słodki, a teraz? Teraz ta osoba stała się dla niego obca i postanowił z tym skończyć.
    Zostawiając niedopitą kawę wyszedł z kawiarni, kierując się w kierunku swojego domu. Jedyne o czym myślał to o tym, by położyć się na swoim łóżku, włożyć słuchawki z lecącą muzyką do uszu i zamknąć się w swoim świecie.


***


     Leżeli w ciszy na kanapie obok siebie, przykryci kocem, wpatrzeni w wysoki sufit. Słychać jedynie ich już uspokojone oddechy. Nagle Taesun się poruszył. Podniósł się do siadu, usiadł z brzegu kanapy i pochylił się, siegając do kieszeni swoich dżinsów leżących na podłodze. Jonghyun przyglądał mu się zaciekawiony gdy zauważył jak wyciąga paczkę papierosów i zapala jednego, zaciągając się raz, a pożądnie.
    - No nie wierzę w to co widzę - Kim zaśmiał się, siadając obok Lee. - Jarasz?
    Taemin odwrócił się do starszego i wypuścił dym papierosa prosto w jego twarz.
    - Od urodzenia - uśmiechnął się zadziornie po czym opadł plecami na oparcie kanapy.
    Jonghyun wciągnął w płuca dym z ust Taesun'a, uśmiechając się.
    - Gdzieś ty się podziewał całe moje życie? - zapytał, opierając się o oparcie obok chłopaka, obserwując jego profil. Taesun skierował twarz w sufit i buchnął narkotykowym puchem.
    - W twoich snach - uśmiechnął się pewnie, po czym sięgnął po opakowanie piepierosów i skierował w stronę Kim.- Chcesz?
Jonghyun z chęcią wysunął jednego i włożył do ust, a Taesun zapalił go. Gdy starszy wciągnął dym w płuca, Taesun wstał i zaczął się ubierać.
   - Co robisz? - zdziwił się.
   - Ubieram się. Nie widać? - wciągnął na swój tyłek obcisłe rurki i zapiął.
   - Nie zostaniesz dłużej? Napijemy się wina.
   - Nie, dzięki. Jedna partyjka powinna ci wystarczyć - ruszył do wyjścia. - Cześć - wyszedł.
   - Taemin! -krzyknął wstając, a koc zsunął się z jego przyrodzenia na podłogę. - Aish! - przeczesał włosy włosy dłonią. - Niewiarygodne - włożył papieros do ust i ruszył w kierunku schodów.


***


     Siedział przerażony na swoim łóżku. Skulony w rogu pod ścianą. Jego drobne ciałko drżało ze strachu. Nie wiedział co myśleć. Co robić.
    Jego wzrok cały czas poruszał się za wskazówkami zegara, które wskazywały już blisko północ, a Taesun'a nadal nie było w domu. Był na niego wściekły, że zamknął go w mieszkaniu, a do tego zabrał wszystkie telefony komórkowe, a w domowym zostały przecięte kable. Został uwięziony.
   Czekał jedynie na niego. Chciał na niego nakrzyczeć i z powrotem się zamienić. Chciał wrócić do szkoły. Chciał wrócić do swojego Minho.
   Przejechał dłońmi po powierzchni łóżka nie czując delikatnego dotyku pościeli. Obydwie dłonie miał zabandarzowane przez rany. Tak samo, jak i nogę.
   Nagle podskoczył słysząc przekręcający się klucz w zamku. Wstał w łóżka i pobiegł do przedpokoju gdzie zobaczył w końcu wyczekiwanego brata.
   - Hyung! Gdzieś ty był tak długo? - krzyczał zdenerwowany. - I dlaczego zamknąłeś mnie w mieszkaniu?
   - Nie chciałem, by ktoś się wkradł. Martwię się o ciebie - mówił obojętnie, zdejmując buty.
   - Zabrałeś telefony! Wyciąłeś kable z domowego!
   - A gdyby zadzwonił jakiś złodziej albo gwałciciel? Namierzyłby cię - ruszył do kuchni i otworzył lodówkę.
   - Ciocia Miyu cię zabije!- zaczął się martwić. Nie lubił gdy była zdenerwowana.
   - Chyba ciebie - prychnął śmiechem. - O mnie się nigdy nie dowie.
   Taemin zacisnął swoje małe piąstki. Nigdy nie był tak wściekły jak teraz. Nie dość, że Taesun go zamknął i zabrał wszystko, czym mógłby się z nim skontaktować, to jeszcze na dodatek wrócił bardzo późno i nie był zbyt miły.
   - To koniec, hyung! Już nie będziesz chodzić za mnie do szkoły!
   - Hahaha! - Taesun wybuch śmiechem. - Teraz się uśmiałem. Jesteś na prawdę zabawny - zamknął lodówkę, rezygnując z jedzenia.
   - Ja nie żartuje! - chwycił go za ramię, a Taesun natychmiast machnął ręką uderzając brata w twarz. Jednak nie użył całej swojej siły.
Taemin przewrócił się na ziemię od razu chwytając obolałe miejsce. Do jego oczu napłynęły łzy i spłynęły po policzkach.
   - Hyung...jak możesz - szepnął cicho.
   - Będziesz teraz beczał jak baba, tak? - podszedł do niego i nogą odwrócił go na plecy po czym pochylił nad jego twarzą. - Słuchaj, bekso. Ty już nie będziesz chodził do tej szkoły. Nie należysz już do niej, a od dzisiaj to ja jestem Taemin, więc możesz pożegnać się ze swoim Minho. On jest mój.
   - Co? - szepnął cicho, nie wierząc w słowa brata.
   - Nie słyszałeś? Już nie jesteś Taemin. Jesteś teraz małym śmieciem, którego wcześniej czy później się pozbędę. Nie będziesz wchodził mi w drogę - podniósł się. - A teraz dobranoc. Miłych snów, barciszku - wyszedł z kuchni, gasząc za sobą światło.



C.D.N.

niedziela, 9 czerwca 2013

"My twin Brother"~~Rozdział 3

Dzień doberek :3

    W końcu dodaję znowu kolejny rozdział. Wybaczcie mi, ale koniec roku i trzeba cisnąć z nauką, by normalnie spędzić nadchodzące wakacje :)

Daję w wasze łapki kolejną dawkę przygód braci bliźniaków i mam nadzieje, że się spodoba. Trochę krótki, ale nie było mnie stać na nic więcej :(

Za wszystkie błędy i literówki przepraszam. Mam nadzieje, że mi wybaczycie :)

Miłego czytania i cześć :3

~Hira

__________________________________________________________________________________


"My twin brother"

~Rozdział 3




      Gdy tylko postawił pierwszy krok w "swojej nowej" szkole nie obeszło się bez ciekawskich gapiów i szeptów między uczniami szkoły. Szedł pewnym krokiem w wyznaczonym kierunku. Głowa uniesiona, pewne spojrzenie, które przeskakiwało z ucznia na ucznia.
      Kiedyś, gdy Taemin tylko wszedł do szkoły od razu były rzucane w jego kierunku jakieś przezwiska lub nawet był poniewierany po podłodze, a teraz nikt nawet nie odważył się powiedzieć słowa.
No tak, może to dlatego, że to nie był już strachliwy Taemin tyle, że nikt o tym nie wiedział.
     Taemin wszystko mu powiedział: co, gdzie i jak, więc podstawowe rzeczy wiedział. Musiał tylko teraz dobrze grać co nie było dla niego trudnym zadaniem. W planach nie miał zachowywania się jak młodszy brat, ale on nie musiał o tym wiedzieć.
     Teraz jego kierunek: szafka o numerze 33 obok, jak powiedział Taemin, męskiej łazienki.
Jednak w trakcie drogi napotkał coś lub raczej kogoś, kto przykuł jego uwagę...


***


    Stał pod klasą, pod którą miała za 10 minut zacząć się jego pierwsza tego dnia lekcja. Przy uchu trzymał swój iPhone, którym próbował się skontaktować z kimś kto nie miał łaski odebrać.
   - Fuck - przeklną pod nosem, odsuwając telefon od ucha i spoglądając na jego ekran na której tapecie znajdował się przystojny brunet w bokserkach z motywem supermena. - Co on do cholery robi z tym telefonem?
    Patrząc w telefon zauważył idącą w jego kierunku postać i mając nadzieje, że będzie to w końcu ta pieprzona żaba podniósł wzrok. Nie był to Minho jednak widok zaparł mu dech w piersiach.
   Jego usta nie kontrolowanie otworzyły się, a jego wzrok perfidnie wbity w idącą osobę.
   - Niewiarygodne... - tylko tyle dał razy z siebie wyszeptać.
   Gdy pewny siebie wzrok chłopaka spoczął na nim, Jonghyun poczuł jak po jego plecach przechodzi dziwny dreszcz. W końcu osoba, której imienia nie potrafił teraz wypowiedzieć, minęła go i ruszyła w stronę, jak podejrzewał, szafki. Stał bez ruchu, starając przetworzyć sobie wszystko w głowie. Nie miał pojęcia ile tak stał, ale gdyby nie Choi to na pewno trwało by to jeszcze z godzinę, może dwie.
   - Jonghyun? - Minho stanął przy nim, wypowiadając cicho jego imię, ale Kim nawet nie zareagował. -JONGHYUN! - krzyknął mu wprost do ucha.
   - A! Co? Pogięło cię! - uderzył go z pięści w ramię na co Minho skrzywił się w bólu. - Sorry, ale nie rób tak więcej - strzepał z bluzki niewidzialny kurz.
   - No spoko, ale wyglądałeś bardzo dziwnie - zaśmiał się cicho Choi, minął Jjong'a i ruszył do klasy za nim.
Wtedy Jonghyun przypomniał sobie coś, co zobaczył kilka minut temu.
   - Minho! - zawołał go, chwytając go za przedramię. - Widziałeś Ta.... - nie potrafił tego wypowiedzieć. - Tae... - nadal to do niego nie dochodziło. - Fuck!
   - Eee... - Minho patrzył na niego jak na idiotę. - Dobrze się czujesz?
   - Widziałeś dzisiaj Taemin'a? - wypowiedział szybko, i poczuł się jakoś nieswojo.
   - Jest w szkole? - wepchnął mu swój plecak i wyszedł z sali.
   - Minho, ale...Czekaj! Eh... - Minho już nie było w jego zasięgu wzroku.

   Minho rozejrzał się po korytarzu szkolnym w poszukiwaniu sylwetki rudego chłopaka, który po bardzo dziwnej nieobecności w szkole podobno pojawił się. Skupił swój wzrok w kierunku szafki Taemin'a gdzie ktoś chaotycznie poruszał się, wyrzucając wszystko z szafki do worka na śmieci.
   - Taemin? - szepnął cicho pod nosem po czym ruszył w tamtym kierunku.
   Gdy był coraz bliżej czuł się coraz dziwniej. Taemin był...inny. Nie było jego pięknych, długich, rudych włosów, tylko krótkie, ciemnobrązowe, wystylizowane na żelu. Kolorowe ubrania zamieniły się na bardziej męskie - białe martensy, czarne, wytarte dżinsy, biała koszulka z nadrukiem i czarna, skórzana kurtka. Chłopak opróżniał swoją szafkę ze wszystkich zeszytów i rzeczy nawet ich nie oglądając. To był dla niego szok.
      Taesun czuł na sobie jakiś wzrok, a kątem oka widział za sobą jakiegoś wysokiego osobnika. Nie podobało mu się to za bardzo.
      - Co się gapisz? - zapytał wkurzony, odwracając się za siebie. Gdy dokładnie obejrzał chłopaka jego twarz złagodniała. "Przystojny" - pomyślał.
     - Eee... - Minho nie wiedział za bardzo co powiedzieć. - Tae...Taemin, wszystko w porządku? - miał wrażenie, że to nie jest Taemin. To pewne spojrzenie, ten ton - to nie mógł być on, ale jednak. - Yy...zmieniłeś się trochę. Coś się stało?
     Taesun nie wiedział jak zareagować. Jeśli znał imię Taemin'a to musiał go znać, a Taesun nie wiedział kto to...mógł wpaść. Zastanawiał się jak to możliwe, że ktoś tak seksowny znał jego brata.
     - To chyba oczywiste, że wszystko okey - odwrócił się z powrotem do szafki, kontynuując opróżnianie. - A czemu miałoby się coś stać?
     Minho zmarszczył czoło, przyglądając się Taemin'owi. Chwycił go za ramię i gwałtownym ruchem odwrócił do siebie, przybijając plecami do szafki.
    - Gdzie jest Taemin? - warknął mu prosto w twarz, stojąc na tyle blisko, że ich ciała się ze sobą stykały.
    - Zostaw mnie!
    - Gdzie on jest?! - krzyknął, szarpiąc go za t-shirt.
    - Ja jestem Taemin - odpowiedział, odpychając go. Zamknął "swoją" szafkę, zabrał worek z niepotrzebnymi śmieciami i odszedł, nie odwracając się za siebie.



***


       - Niezłą opinię sobie wyrobił w trzy godziny, co? - mówił Jonghyun, patrząc na korytarz szkolny przez drzwi otwartej sali, w której siedział na krześle bokiem do stolika Minho. - Lepszą niż ja przez całe życie - wdychał. - Zazdroszczę mu - wyszeptał cicho po czym odwrócił się do Minho. - Ya! Żabo, masz jego numer telefonu, prawda? - uśmiechnął się szeroko, ale jedynie oberwał od Choi w głowę książką od biologii. - Ej...za co? - masował obolałe miejsce.
      - Mógłbyś się w końcu uspokoić?....Idiota.
      - Jesteś zazdrosny, że twój kochany Taemin'ek nie jest już tylko twój. Wszystkie dziewczyny za nim szaleją...i nie tylko.
     - Co? - oburzył się Minho, patrząc na niego wielkimi oczami. - No nie żartuj, że ty...
     - No co? Przystojny! - zaśmiał się. - Zresztą ciebie nigdy nie chciał, więc...może mi się poszczęści - na jego usta wkradł się szeroko banan.
     Minho zacisnął szczękę po czym wstał i zarzucając plecak na plecy wyszedł z sali.
     - Minho!...Boże, czy on zawsze musi tak wychodzić w dramatycznym stylu?



***


      Mieli wolną lekcję, ponieważ nauczyciel załatwiał sprawy jakiegoś szkolnego festiwalu, który za niedługo miał się odbyć. W klasie zatem panował istny chaos. Latające zeszyty i książki, wyżute kulki papieru poprzyklejane na tablicy. Wszyscy skakali, krzyczeli i śmiali się do siebie. Tylko nie on. On siedział spokojnie na miejscu Taemin'a w pierwszej ławce przy drzwiach z nogami na blacie stolika. W dłonie trzymał swojego iPhona, serfując gdzieś w internecie.
    - No proszę proszę - SooJin stanął przed ławką Taesun'a ze swoją dwuosobową obsadą, a w klasie natychmiast zapadła cisza. Wszystkie klasowe oczy, były wbite w pierwszą ławkę. - Twoja ciotka w końcu kupiła ci normalne ciuchy? Jak to możliwe? Stanęła sobie pod latarnią? - wpadł w ten swój głupkowaty śmiech, a wraz z nim reszta osób znajdujących się w pomieszczeniu.
     - Może - podniósł na niego swój wzrok i uniósł brew. - Możesz popatrzeć jeśli chcesz. Mam na sobie tyle kasy ile twoi starzy w całym swoim życiu nie zarobili.
    Soo spojrzał na niego z niedowierzaniem, a klasa, bez ukrycia, śmiała się z niego.
    - Coś jeszcze? - zapytał Taesun, a rówieśnik wpadł w szał. Oparł się z hukiem dłonią o stolik Taesun'a, chwycił go za kurtkę i przyciągnął do siebie.
    - Słuchaj. Myślisz, że nagle zrobiłeś się taki mądry, bo masz lepsze ciuchy?
    - Jestem taki od urodzenia. Nie wiem o co ci chodzi. I jeszcze jakbyś mógł to odsuń się już, co? Po pierwsze, moja przestrzeń osobista, a po drugie, jakiś nie przyjemny zapach z twoich ust drażni moją twarz.
    SooJin nie wiedział co ma jeszcze powiedzieć. Po raz pierwszy raz go zatkało. Odsunął się od Taesun'a i wyprostował.
     - Co? Już nic nie powiesz? Twoja ukochana ofiara, dzięki której stałeś się osobą szacunku w klasie nagle zniknęła? Oj, jak mi przykro, a teraz jeśli pozwolisz wrócę do swojego zajęcia - uśmiechnął się i spuścił swój wzrok na komórkę.
    SooJin odwrócił się i wrócił do swojej ławki. Czuł się okropnie gdy cała klasa się z niego śmiała. Był upokorzony przed całą klasą przez tego dupka. Oczywiście żądał zemsty. Nie mogło ujść mu to na sucho.
    Chwilę później zadzwonił dzwonek kończący szkolny dzień, więc klasa jak i szkoła pozostała pusta.


***


     - Słuchaj Taemin - zaczął Taesun, zwracając się do brata, który już leżał w łóżku gotowy do snu. Za oknami już panował mrok, a godzina wskazywała 21:00. - Taki wysoki, czarne włosy, umięśniony...
     - Minho? Rozmawiałeś z nim? - młodszy natychmiast podniósł się do siadu. - Co mówił?
     - Więc to jest Minho... - szepnął cicho pod nosem. - Nie, nie rozmawiałem z nim - skierował się do brata. - Tak tylko pytam. Widziałem go z daleka i tak...pytam.
     - Aha - na twarzy młodego Lee widać było smutek. - Rozumiem.
     - Idź już spać. Dobranoc.
     - Dobranoc - położył się z powrotem, a Taesun zgasił światło i wyszedł z pokoju.
     Zaciekawił go ten cały Minho. Niezły z niego przystojniacha, a jeśli do tego lubi Taemin'a będzie łatwiej.
     To chyba oczywiste, że Taesun nie poszedł do tej szkoły ze względu na Taemin'a tylko ze względu na brak rozrywki, a długich penisów nigdy mało..., a Minho zapewne takiego posiada.
    Zaintrygował go jeszcze mężczyzna o jasnych jak śnieg włosach, którego minął na korytarzu.
    Tak, to będzie udany rok szkolny.



C.D.N.

wtorek, 21 maja 2013

"My twin Brother"~~Rozdział 2

Witam moich czytelników :)

     Po długim czasie mojego braku weny w końcu napisałam "My twin brother" cz.2 :) Jest dość krótka, ponieważ to dopiero początek, a dziać się coś fajnego zacznie dopiero w 3 części, która już jest w trakcie tworzenia się :)

     Ostatnio tracę wenę na cokolwiek, więc nie będę już dodawać tak często jak kiedyś, a jak zniknę całkowicie to się nie dziwcie choć mój blog i tak jakoś ostatnio świeci pustkami i nikt nie komentuje (_ _ )

     Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze w "I'll never let you go"~~2Min. Było ich jednak mniej niż we wcześniejszym opowiadaniu, ale i tak się cieszę, że jednak komuś się bardzo podobało. Szczerze byłam zdziwiona takimi pozytywnymi komentarzami, więc jeszcze raz bardzo dziękuję :)

     Już nie przedłużam i zapraszam do czytania :)

~Hira

_____________________________________________________________________

"My twin brother"


~Rozdział 2



       "Taemin zawsze był sam..." - niezupełnie.
Co powiecie na braterską miłość? Taemin taką przeżył do czasu gdy jej nie stracił ponad pięć lat temu. Był wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Brat, któremu mógł ufać, powiedzieć wszystko, bawić się z nim całymi dniami bez przerwy. Piaskownica, gra w piłkę, play station. To utrata tego wszystkiego tak go zniszczyła. Utrata ukochanego brata bliźniaka.
      Co się z nim stało te lata temu? Dlaczego uciekł bez słowa? Nikt nie wie prócz samego uciekiniera. Po prostu gdy Taemin rano się obudził, Taesun'a w swoim łóżku już nie było. Zniknął. Na zawsze...
Tak uważał do dziś.

      - Jak mogłeś uciec? Jak mogłeś zostawić mnie samego?! - tylko na tyle było go teraz stać. Był wściekły na starszego od siebie o dziesięć minut brata jednak jego to wcale nie ruszało. Leżał na plecach na łóżku Taemin'a nucąc sobie coś pod nosem. - Taesun!
     - A coś mnie ominęło? - spojrzał na bliźniaka, uśmiechając się.
     - Zmieniłeś się - szepnął cicho Taemin.

     Taesun bardzo różnił się teraz do brata Taemin'a, którego młody zapamiętał. Kiedyś słodki blondynek teraz włosy ścięte, zafarbowane na ciemny brąz i to pewne siebie spojrzenie. To nie Taesun'a dużo ominęło, a Taemin'a.
     Taesum obdarował Taemin'a swoim, nowym dla brata, spojrzeniem i podniósł się do siadu.
     - Ty za to nie zmieniłeś się wcale, a wcale. Nadal mały, bezbronny, dziecinny Taemin'ek - rozwalił młodszemu włosy, a ten do razu je poprawił. Ton, jakim posłużył się zaginiony spowodował zimny dreszcz na plecach.
    - Przestań - szepnął cicho. - To nie jest miłe.
    - Myślałem, że już wydoroślałeś, a ty...nadal śpisz z pluszakami - rozejrzał się po pokoju i zaśmiał się wrednie.
     - Taesun...przes... - przerwał, słysząc otwierające się drzwi wyjściowe.
     - Taemin! Wróciłam! - usłyszał głos cioci Miyu.
     - O nie! - jęknął Taesun, zrywając się z łóżka. Podbiegł do wielkiej szafy Taemin'a i otworzył ją. - Nic nie mów jej! Mnie tu nie ma.
     - Co? Jak to mam nie powiedzieć? Bo kilku latach się w końcu znalazłeś, a ja...
     - Po prostu siedź cicho. Trudne? - rzucił mu chłodne spojrzenie i  wszedł do szafy.
     Taesun na szczęście zdążył się skryć, bo do pokoju weszła opiekunka Taemin'a.
     - Taemin? Z kim rozmawiasz? - patrzyła na niego zdziwiona.
     - Ja...rozmawiałem z kolegą przez telefon - czuł, jak drżą mu dłonie. Nigdy nie okłamywał cioci. To było okropne uczucie.
     - Rozumiem - uśmiechnęła się. - Taemin? Mogę cię prosić do kuchni? Musimy poważnie porozmawiać - w jej głosie słychać było smutek. Czyżby się zorientowała? Ale to przecież niemożliwe.
     Gdy ciotka zniknęła za drzwiami, Taemin rzucił ostatnie spojrzenie na szafę ruszył za nią.
Usiadł na krześle przy stole, a kobieta oparła się plecami o blat, składając ręce na piersi.
     - Czy...coś się stało? - zapytał, a jego nogi były jak z galaretki.
     - Wiesz, że moja praca wiąże się także z wyjazdami, prawda? - zapytała, a młody pokiwał niewidocznie głową. - Dlatego jest mi teraz bardzo smutno i przykro, ale muszę cię zostawić na tydzień może dwa. - Taemin'a zacisnął żołądek. Jak to zostawić na tydzień lub dwa? - Za cztery godziny mam samolot do Japonii, więc muszę się szybko spakować. Zrobiłam ci większe zakupy. Wszystko już schowałam do lodówki i szafek, więc...
     - Chcesz mnie zostawić samego na 2 tygodnie? - przerwał jej z niedowierzaniem.
     - Wybacz mi, ale nie mam wyboru. Potrzebują mnie w pewnym projekcie...., ale obiecuję, że będę dzwonić codziennie!
     - Rozumiem - stwierdził.
     - To ja...pójdę się spakować - stwierdziła i wyszła z kuchni.
     Taemin starał się powstrzymać napływające do oczu łzy. Tylko dwa tygodnie jednak ciocia Miyu była jego jedyną rodziną...teraz był jeszcze Taesun.
   


****


    Stał przed nią ze spuszczoną głową patrząc na jej walizkę, stojącą obok jej nóg. Już spakowana i gotowa do wyjazdu na granice.
    - Dasz sobie radę. Jesteś już dojrzałym mężczyzną - uśmiechnęła się, jednak w jej oczach widać było smutek.
     - Będziesz do mnie dzwonić codziennie? - zapytał cicho, podnosząc na nią wzrok.
     - Obiecuje - przytuliła go. - Codziennie.
     Taemin wtulił się w jej ramię, mocno ją przytulając.
     - Kocham cię.
     - Ja ciebie też Taemin, a teraz wybacz mi, ale taksówka czeka - stwierdziła smutno odwracając się i zauważając pojazd na podjeździe.
     - Ah tak. To...miłej podróży - uśmiechnął się - Pa - pomachał jej energicznie, uśmiechając się.
     - Pa - odmachała mu, i ruszyła do samochodu. Kierowca spakował jej walizkę do bagażnika, a kobieta usiadła na tylnym siedzeniu. Gdy kierowca usiadł za kierownicą, pomachała mu jeszcze raz i zniknęła za rogiem.
     Taemin uśmiechnął się ostatni raz i schodami wrócił do mieszkania. Gdy wszedł do swojego pokoju z głowy uciekła myśl o jego ciotce, a wróciła o bracie, który stał przy oknie, oparty o parapet.
    - Zostawiła cię....to znaczy wyjechała do Japonii, tak? - uśmiechnął się pod nosem. - Tak, jej praca jest na prawdę ciężka, a ona daje z siebie wszystko - odwrócił się do Taemin'a.
    - Kocha to robić, więc nie jestem na nią zły - uśmiechnął się delikatnie. - Cieszę się, że tak jej się powodzi.
    - Tak, to prawda - usiadł na łóżku. - Więc, jak zostaliśmy sami to...opowiedz co tam u ciebie?
    - Tęskniłem za tobą. - stwierdził.
    - Chodź do mnie - usłyszał do brata, który klepał miejsce obok siebie. Taemin podszedł powoli i usiadł od razu się przytulając osobnika.
    - Tak bardzo się cieszę, że do mnie wróciłeś. Tak bardzo tęskniłem za tobą, a teraz czuję się bezpieczny. Kocham cię bracie - wtulił twarz w zagłębienie jego szyi.
     - Dobrze już dobrze. Koniec rozklejania się - odsunął go od siebie. - A teraz mów co się stało.
     - Hmm?
     - Dlaczego gdy wróciłeś do domu ze szkoły płakałeś?
     - Ale...
     - Jestem twoim bratem. Mam prawo wiedzieć i pomóc ci.
     Niepewność w jedną chwilę zamieniła się w szczęście i bezpieczeństwo. To, czego Taemin od bardzo bardzo dawna nie potrafił zaznać. Chciał powiedzieć mu wszystko. Całą prawdę. Ufał mu, ale czy powinien?
     - Bo wiesz...ja nie jestem zbyt lubianą osobą w szkole.
     - To znaczy? - Taesun uniósł pytająco brew.
     - Szkolna ofiara - spuścił głowę. - Mówi ci to coś?
     - Aż tak źle?
    Taemin opowiedział mu jak jest poniewierany w szkole każdego dnia. Jak ludzie się nim bawią gdy mają zły dzień. Wszystko, a na ustach Taesuna zamiast smutku i współczucia z każdą nową informacją pojawiał się coraz to bardziej szerszy uśmiech.
    - Dlaczego nie poszedłeś z tym do dyrektora?
    - Żartujesz sobie? Byłoby jeszcze gorzej! Na szczęście jest....zresztą nie ważne - ze zdenerwowania miętolił koniec swojego swetra.
    - Na szczęście jest...co? - zdziwił się.
    - Nie co tylko kto.
    - Kto? Taemin? - na ustach brata pojawił się teraz taki banan jakiego nigdy w życiu jeszcze nie widział i taki, który spowodował także uśmiech na ustach Taemin'a
    - Ma na imię Minho. Można powiedzieć, że to taki superbohater. Dużo razy mi pomógł uciec przed tymi wszystkimi, którzy...niezbyt mnie lubią - uśmiechnął się potajemnie.
     - Leci na ciebie?
     - Co? Nie! Nigdy! - krzyknął. - On jest zbyt lubiany i znany w szkole, by zadawać się z kimś takim jak ja. Jego ojciec jest trenerem koszykówki, a sam gra w drużynie. Jest naprawdę dobry, a ja? Jestem nikim. Śmieciem.
    - No tak - Taesun odwrócił głowę w stronę drzwi gdzie obok nich znajdowało się lustro. Popatrzył w ich odbicie gdy nagle zmarszczył czoło. Bracia bliźniacy.
    Spojrzał na Taemin'a i uśmiechnął się:
     - Taemin, zamieńmy się.
     - Co?

     Taesun wiedział, że zatrzyma się tu na jakiś czas.
 

***


      - No proszę, proszę. Kogo my tu mamy - zaśmiał się Jonghyun, obserwując wchodzące do klasy cielsko Choi Minho. - Na historii się nie było? Czyżby tatuś zatrzymał? - uśmiechał się chytrze.
     To prawda. Ojciec Minho był na prawdę surowy dla swoich zawodników, a szczególnie gdy jest się jego synem. Przecież syn trenera musi umieć najwięcej. Przychodzi wcześnie rano przed resztą i wychodzi z sali później od reszty przez co spóźnia się zawsze na pierwsze godziny lekcyjne.
     - Nie wkurzaj mnie - usiadł w ławce przed Kim, rzucając plecach na stolik po czym od razu odwrócił się bokiem do Jonghyun. - Mam już tego serdecznie dość - odchylił głowę do tyłu, opierając ją o ścianę.
     - Coś to się stało, że wielki Choi Minho tak...
     - Jonghyun!
     - Dobra, już dobra. Nic przecież nie mówię - zjechał po krześle, rozsiadając się wygodnie, i wyjmując telefon z kieszeni.
     Minho wziął głęboki wdech, przymykając powieki. Takie zmęczenie było dla niego już niczym nowym, więc nie odczuwał go tak bardzo jak inni.
Otworzył oczy i skierował wzrok w kierunku drzwi, gdzie mignęła mu sylwetka znanego chłopaka. Zerwał się z krzesła i pobiegł za nim.
    - Ej Minho! - krzyknął za nim Jong, ale on nie miał zamiaru się zatrzymać.
    Szedł za młodym chłopakiem w długich, rudych włosach, który, z wzrokiem wbitym w ziemię, szedł w kierunku swojej szafki. W końcu zatrzymał się, a Choi stanął obok niego. |
    - Cześć Taemin - uśmiechnął się, a Lee spojrzał na niego spod grzywki. Widać było, że jest jakiś zagubiony, niepewny.
    - Hej - szepnął cicho, szukając czegoś wewnątrz metalowego pudełka.
    - Więc...na jaką lekcję teraz idziesz? - uśmiechnął się głupkowato. Nie bardzo wiedział o co zapytać.
    - Ja...nie mam dzisiaj lekcji...to znaczy, ja...muszę iść do domu - znalazł w końcu i wziął w dłonie jakiś czerwony zeszyt, przykładając go dłonią do piersi.
    Minho zmarszczył brwi, obserwując przedmiot. Bardzo często widział z tym zeszytem młodego i nie ukrywał, że był bardzo ciekawy, co w owym notatniku się znajduje.
    - Co to? - Minho chciał zabrać mu zeszyt, ale Taemin natychmiast odepchnął jego dłonie. Zatrzasnął szybko szafkę i pobiegł do wyjścia. Obserwował, jak jego sylwetka znika za szklanymi drzwiami.
    Tyle go dzisiaj widział.
I już nie zobaczy. (?)


C.D.N.

piątek, 10 maja 2013

"Miłość nie istnieje"~~MinKey [Minaturka]

Witam :)

     Napisane pod wpływem nagłych emocji. Nie myślałam nad tym czy coś jest źle, czy coś się nie trzyma sensu. Po prostu napisałam i chciałam dodać tutaj na bloga.

     W moim archiwum jest już gotowa notka "My twin brother" cz.2, więc wyczekujcie :)

Nic więcej.

~Hira  

____________________________________________________________________________________


"Miłość nie istnieje" 



       Czy warto poświęcać się dla ukochanej osoby? Dla osoby, która jest dla ciebie całym światem i widzisz tylko ją?
Nie warto.

      Czy warto spędzić z nią każdą chwilę? Poświęcić swój cenny czas? Być przy niej gdy tego potrzebuje?

Nie warto.

      Czy warto w ogóle kochać taką osobę? Spojrzeć jej głęboko w oczy i powiedzieć "Kocham cię"? Daj jej to uczucie,że jest dla kogoś bardzo ważny?

Nie warto.

     Pierwsza randka, pierwsze wspólne zdjęcie postawione w ramce na biurku, pierwsze wyjście do kina, teatru aż w końcu pierwsza namiętna noc i pierwsze wyznanie sobie miłości. Czy warto?
Nie warto.



Dlaczego?

     Widok ciebie całującego kogoś innego.
Kobietę.
    Nienawidzę cię! Nienawidzę!

    Zrobiłem ci awanturę przy tej dziewczynie. Naprawdę bardzo mi miło dowiedzieć się od niej, że masz z nią 5-letniego syna i od 6 lat jesteście małżeństwem. 
Tak, cieszę się, że jesteś szczęśliwy, wiesz?
Minho! Jesteśmy razem od 2 lat, a ty masz żonę? 
    Uderzam cię w twarz i odchodzę. Nawet się za mną nie odwróciłeś tylko uspokajasz tę swoją dziwkę. 
Nienawidzę cię Minho. NIE.NA.WI.DZĘ!

    
     Czy warto tracić czas na miłość?
Nie warto.

    
     Nagrywasz się tyiąc razy na sekretarkę. Myślisz, że odbiorę? Jesteś pieprzonym skurwielem jeśli tak sądzisz...UPS! Już za późno. Już dawno nim jesteś.

,,Kibum, wybacz mi, ale tak będzie lepiej"

Nienawidzę cię!


     Czy warto wierzyć w miłość?

Nie warto.

Miłość nie istnieje.



THE END.